Radio ROMANTYKA

Nigdy Nie mów Nigdy...

29.03.2006

21:41

Środa

Med Zoom

Chwilowo przebywam w kolejnej delegacji w Słupsku, o to fotka z Ustki taka mała godzinna wycieczka...

29.03.2006

21:41

Środa

Med Zoom

Śniadania w delegacji wcale nie są złe...

24.03.2006

23:28

Piątek

Med Zoom

Od ich rozstania minął równo rok. W kłótni, ze złości uderzyła go w twarz. Wszystko było takie piękne. Zaplanowali ślub, mieszkanie, wszystko było gotowe. To zdarzyło się na balu. Ona myślała o weselu a on powiedział, ze musi na rok wyjechać do Anglii. Świat zawirował jej przed oczami. Okazało się, że dla niego praca jest ważniejsza niż przyszła żona. Był dobrze zapowiadającym się dziennikarzem, wszyscy mówili, że jak wyjedzie to zrobi karierę, zarobi duże pieniądze. Ten staż był dla niego prawdziwą szansą, ale ona nie chciała i nie potrafiła aż tak się poświęcić. Uważała, że w Polsce też ma szansę, przy niej. Nie chciała słuchać tłumaczeń Michała. Wybiegła z balu i pojechała prosto do domu swoich rodziców. Poprosiła siostrę, żeby zabrała jej rzeczy ze wspólnie wynajętego mieszkania. Byli razem już dwa lata w tym mieszkaniu, nie wyobrażała sobie, że każde z nich będzie się teraz budzić w pustym, zimnym łóżku... Czuła się zdradzona. Siostra miała zostawić tylko jej pierścionek zaręczynowy. Agnieszka nie chciała go więcej widzieć. To miał być koniec. Michał próbował się z nią skontaktować, ale ona nie odpowiadała się na jego telefony, listy, unikała wspólnych znajomych. Usłyszała tylko, że on wyjechał załamany... Agnieszka uciekła w pracę, myślała, ze w ten sposób zagłuszy tęsknotę i zabije miłość. Koleżanki mówiły jej, ze stała się zgorzkniała i zimna, że odpycha swoją postawą każdego człowieka. A Agnieszka uznała wyjazd Michała jako ucieczkę przed ślubem i przed nią. Przestraszył się odpowiedzialności i zwiał. Jednak nie było dnia, żeby o nim nie myślała. Obiecywała sobie, że w końcu zapomni, przestanie się nad sobą użalać, że zacznie żyć na nowo bez niego. Krokiem do pracy nad sobą miał być bal. Postanowiła że wreszcie wyjdzie z ukrycia i pokaże na co ją stać. To miało być pierwsze wyjście od roku. Od czasu kiedy rozstała się z Michałem. Poszła sama, ale bawiła się dobrze. Przy okazji przyjęła zaproszenie od poznanego fotografa. Nie miała pojęcia, że to kolega jej dawnego narzeczonego. Nie wiedziała też że on zaprosi także i jego. Dlatego gdy zobaczyła swoją miłość aż nogi się pod nią ugięły. On także zamarł. Coś szepnął do blondynki, z którą stał przy stole a po chwili już stał przy Agnieszce. Wybłagał, żeby tym razem nie uciekła. Prosił o taniec, stwierdził, że tyle jest mu winna skoro tamtego nie dokończyli. Niespodziewanie podała mu dłoń. Kiedy tańczyli, Michał jednym tchem szeptał jej do ucha o Anglii, o tym, że gdyby nie wyjechał jego praca w gazecie stałaby pod znakiem zapytania. W Anglii miał się wykazać, to była jego szansa. Mówił szybko, jakby bał się, że gdy ucichnie muzyka, znów ucieknie. Na zawsze. Uświadomił sobie, że nie potrafi bez niej żyć, gdy ona nie jest blisko. Nie umiał napisać nawet jednego słowa. Zrezygnował po dwóch miesiącach, bo to wszystko nie miało sensu. Błagał ją o jeszcze jedną szansę. Agnieszka uśmiechnęła się do niego i gdy ucichła muzyka szepnęła: "Nie odchodź, ten taniec nie musi być wcale naszym ostatnim..."

24.03.2006

23:28

Piątek

Med Zoom

„Śmierć jest dobra. Wobec wszystkiego zła, które się dzieje na świecie, śmierć jest człowiekowi najlepszym przyjacielem .../. Śmierć jest długim snem i chłodną nocą po upalnym dniu. Życie jest gorącym pyłem, a śmierć chłodną wodą .../. W chwili Śmierci ucisza się twoje serce i przestaje się skarżyć.” Woltori

24.03.2006

23:28

Piątek

Med Zoom

c d tam gdzie kończy się nadzieja....

Odpowiedź na moje prośby przychodziła zawsze. Często była ona bardzo zaskakująca. Przychodziła w niespodziewany sposób i z nieprzewidywalnej strony. Naprawdę jest tak, że są na tym świecie rzeczy, które się nawet filozofom nie śniły, pani Elżbieto. Proszę się zastanowić nad tym, co powiedziałem. Najcenniejsze są pani własne wnioski, które uzyskać może pani jedynie w drodze własnego doświadczenia.

Elżbieta wysłuchała uważnie tego co powiedział ksiądz Krzysztof. Wyczuwała w jego głosie szczere przekonanie o tym, o czym mówił. Nigdy wcześniej nikt z nią tak nie rozmawiał.
- Czy powiedział ksiądz, że moja ufność do Boga jest kluczem do rozwiązania moich problemów?
- Ufność do Boga daje moc przetrwania najtrudniejszych chwil w naszym życiu. Gdy powierzyłem mu swój los, gdy to przeświadczenie wypełniło moją całą istotę, to poczułem głęboką jedność z Bogiem. Zacząłem pojmować, że jest on moim życiem. Najcenniejszym darem jaki mi ofiarował jest on sam. To samo dotyczy każdego człowieka, każdego zwierzęcia, każdej rośliny i wszelkich innych istot żyjących w świecie widzialnym i niewidzialnym. Ufność... Jakże jest ona potrzebna rozbitkom na środku oceanu. Ufność jest źródłem nadziei, że Bóg nam dopomoże, że na horyzoncie pojawi się ląd lub, że w pobliżu przepłynie statek, który podejmie nas na pokład. Nadzieja... To życie pełne wiary w spełnienie naszych pragnień. Nadzieja to po prostu życie. Gdy tracimy nadzieję to tracimy także wolę wytężenia wszystkich sił potrzebnych nam do przetrwania trudnego okresu naszego życia.
- Skoro powołał się ksiądz na przykład rozbitka to chcę zauważyć, że przecież nie wszyscy rozbitkowie zostali uratowani, choć może żywili najgorętszą ufność dla Boga i pokładali w nim nadzieję - powiedziała Elżbieta.
- To prawda. Ale jestem przekonany, że mając tą nadzieję zrobili wszystko co w ich mocy, by się nie poddać, by wytrwać. Jestem przekonany, że człowiek, który pokłada nadzieję w rękach Boga otrzymuje od niego dar życia - choćby nawet je postradał w jakiejś tragicznej dla siebie sytuacji. To nie wstyd ulec, lecz źle się dzieje, gdy po prostu się poddajemy i zakładamy bezradnie ręce. Gdy ufność i nadzieja zostaną poparte czynem następuje nasze zbliżenie się do rozwiązania problemu, z którym się borykamy. Rozbitek na środku oceanu sięga po wszystko, co może mu służyć do tego, by utrzymać się na powierzchni. Jeżeli to jest człowiek ufający Bogu, to nigdy nie poświęci życia lub zdrowia innego człowieka, by ratować siebie. Tak naprawdę nie będzie dążył do pozbawienia drugiego czegokolwiek, co jest w jego posiadaniu. Raczej będzie wspierał drugiego podtrzymując go na duchu - to jest czyn. Ktoś inny, kto znajduje się w trudnej sytuacji życiowej, znajduje w sobie odwagę, by wreszcie zwrócić się o wsparcie do osób lub instytucji powołanych do niesienia pomocy. To też jest czyn zbliżający do rozwiązania. A najważniejsze moim zdaniem jest to, by nie zakopywać swoich talentów. Bóg dał talenty każdemu z nas! Pokażmy je naszym bliskim, przyjaciołom, a nawet całemu światu.
- Czy mój talent - jeżeli go posiadam... Czy on może mi być pomocnym w rozwiązaniu moich problemów rodzinnych?
- Z całym przekonaniem twierdzę, że tak. Gdy odkryje pani swoją pasję, wówczas pojawią się nowe możliwości i horyzonty, których dziś pani nie dostrzega, a dzięki którym pani życie stanie się bardziej spełnione. Spełnione życie jest źródłem szczęścia dla każdego człowieka. A szczęście... no cóż od niego zaczyna się zgodne życie rodziny i wszystkich jej członków. I tak koło się zamyka.

Ksiądz spojrzał na nią pytającym wzrokiem, jakby chciał ją zachęcić do podjęcia decyzji, czy ta rozmowa ma trwać dalej, czy też już powinna się zakończyć. Elżbieta usłyszała pogląd duchownego. Tylko czy to co usłyszała zaspokoiło jej oczekiwania co do celu tej rozmowy?
- Obawiam się, że to co usłyszałam tu dzisiaj jest zbyt ogólnikowe i jako takie nie może mi się przydać w moim konkretnym przypadku - powiedziała.
- Nie mam prawa dokonywać za panią wyboru drogi, jaką powinna pani podążyć. Mogę jedynie powiedzieć pani jak ja radzę sobie z trudnościami. Po prostu żywię nadzieję w Opatrzność Bożą i czerpię z niej siłę oraz robię wszystko co w mojej mocy, by swoim trzeźwym i przemyślanym czynem dać Bogu szansę na udzielenie mi pomocy. Dotychczas zawsze mi pomagał, a jego pomoc docierała do mnie - często z najbardziej niespodziewanych stron.

Elżbieta pokiwała głową z prawdziwym zrozumieniem tego co powiedział. Zrozumiała, że nie otrzyma od niego konkretnej odpowiedzi na temat tego, co ma uczynić ze swoim życiem, a w szczególności ze swoim małżeństwem. Trudno by było oczekiwać, by ksiądz zachęcał ją do rozstania się ze swoim mężem. Dlatego postanowiła o to go nie pytać. Ale i tak poczuła, że otrzymała wiele istotnych informacji na temat sposobu patrzenia na życie w ogóle. Wstała... Na pożegnanie zamieniła z księdzem jeszcze kilka grzecznościowych zdań i wyszła z klasy. Gdy znalazła się poza budynkiem szkolnym spojrzała w niebo i powiedziała:
- Więc dobrze! Postanowiłam, że Ci zaufam z całego serca i z całej duszy! Pokładam w Tobie całą swoją nadzieję! Tam gdzie zaczyna się nadzieja, zaczyna się życie - moje życie, którym Ty jesteś Boże.

Z taką postawą Elżbieta przeszła przez trudny okres separacji. Ostatecznie rozstała się z mężem, który przechodził sam siebie w zadawaniu jej ran cielesnych i psychicznych. Dzięki nadziei przetrwała ten ciężki czas. Dzięki nadziei znajdowała siłę by przeciwstawić się sytuacji i obronić swoje dzieci przed napadami chorego małżonka. Odkryła w sobie talent, którego się wcześniej nie spodziewała. Zaczęła się realizować w pracy na rzecz ofiar przemocy w rodzinie. Ileż to razy wypowiedziała dobrze znane sobie słowa:
- Nie trać nadziei bo nie jesteś sam. Twój Bóg jest z tobą. Nie jesteś w stanie sobie nawet wyobrazić jak potężne procesy powołał On do życia w twojej intencji...

Z.Zbikowski

24.03.2006

23:28

Piątek

Med Zoom

W ksiązce "Wampiry:Okultystyczna Prawda" piszący ja Konstantinos mówi o dwóch stanach śmierci i ich związku z wampiryzmem. Podając za KOnstantinosem: istnieje pierwsza śmierć, która jest śmiercią ciała ficzycznego. Jakiś czas po tym jak umrze ciało fizyczne, wystarczająca ilość energii duchowej ulatnia się z ciała tak, że ciało subtelne, które autor nazywa powłoką astralną, także umiera. Kiedy astralne powłoka 'umiera', dusza może wkroczyć na następny stopień inkarnacji. Dalej, podając za Konstantinosem, wampir astralny pojawia się wtedy, kiedy osoba jest zdolna uniknąć tej drugiej śmierci, śmierci ciała subtelnego.Wymaga to fenomenalnego wysiłku woli, i oczywiście świadomości o tym co się dzieje i jak przebiega proces umierania oraz natychmiastowej reakcji. Ta interpretacja wyjaśnia potrzebę pobierania energii u wampira astralnego: ponieważ fizyczne ciało zmarło, nie może więcej generować energii w powłoce astralnej. Tak więc, jako że nic innego nie pozostaje, powłoka astralna musi kraść energię od innych. Konstantinos czerpie swą koncepcję 'drugiej śmierci' z pism wcześniejszej okultystki Diona Fortune: Fortune wychowanka Golden Dawn i odnosząca sukcesy w swoich czasach psychoanalityczka, napisała książkę "Psychiczna samoobrona". Jest ona do dziś drukowana i dostępna na amazon.com, jeśli kogoś zainteresuje. Fortuna mały ustęp swej książki poświęca wampiryzmowi astralnemu. Podając za nią, wampiry astralne są duchowymi pozostłościami po magach, którzy poczuli zagrażającą im śmierć. Kiedy mag czuł śmierć, walczył by pokonać 'drugą śmierć', śmierć ciała astralnego i wygrywał. Przyczyną starań o uniknięcie śmierci było przywiązanie do życia, które toczył mag i odmowa poprzez wysiłek woli, by postąpić naprzód. Nie żywy, ale też nie martwy i zdolny do poruszania się jedynie w subtelnej rzeczywstości, mag musiał żywić się energią duchową innych, by przedłużyć swoją egzystencję. Jeśli się nie pożywiał jego ciało astralne kontynuowało proces śmierci i wdrożenia ducha w następną inkarnację, która, jak to jest dawane do zrozumienia, prawdopodobnie nie będzie przyjemna jako, że mag na pierwzzym miejscu postawił życie w astralu sprzeciwiając się naturalnemu tokowi spraw.Dodając za Fortuną, tylko naprawdę złe indywidua próbują takich działań. Ona dalej sugeruje, że proces stawania się wampirem astralnym jest tak bardzo traumatyczny, że nikt kto to przeżył proces, nie pozostaje taki, jak dotychczas. Szuka wciąż łupu, stając się astralnym monstrum. Ta informacja napisana jest na trzech stronach ksiązki. Fortune opisuje dalej jeden albo dwa przypadki gdzie ludzie zostają atakowani przez wampira astralnego. To prowadzi do krótkiej dysputy dotyczącej wampirów psychicznych (którzy dzisiaj dla nas są wampirami emocjonalnymi) i przechodzi do głównego wątku ksiązki - obrony pzed atakami tych bytów. Nie koniecznie zgadzam się ze wszystkmi założeniami Fortune (nie wspominając o interpretacji Konstantinosa), ale zgadzam się, że wampiry astralne istnieją, lecz ogólnie nie są złe i nie wszystkie wcześniej parały się mroczną magią.Jednakże cenię sobie wielce prace obu autorów jako, że podają ciekawe założenia i koncepcje dotyczące wampiryzmu. Moj osobisty pogląd na ten temat jest taki, ze wampiry astralne podobne są wampirom żyjącym - lecz po prostu bez ciała fizycznego. Odkąd wierzę że wampiryzm jest stanem duszy i jest przenoszony od wcielenia do wcielenia, dusza przeniesiona pomiędzy ciałami nadal jest wampiryczna. Nie sądzę, że połączenie z energią życiową ma miejsce tylko w ciele fizycznym. Wręcz odwrotnie, uważam że związek ten jest subtelny w swojej naturze i jest zlokalizowany na subtelnej płaszczyźnie ciała/ducszy. Nie uważam też, że ciało subtelne umiera wraz ze śmiercią - co fortune opisuje jako niemal rozkład powłoki astralnej. Jest dla mnie jasne że podczas śmierci te dwa ciała oddzielają się i ciało subtelne karmi się znim dojdzie do przybrania formy fizycznej. Ale moje pogldy na mierć ciało subtelne, dusze są bardzo zbliżone do Tybetańskiego Bardo i nie zgadzam się z ałożeniami GoldenDawn i ich magii ceremonialnej.

24.03.2006

23:28

Piątek

Med Zoom

Paulo Coelho - Jak zostać zapamiętanym
W klasztorze Sceta, opat Lucas zebrał braci zakonnych na kazanie.
- Obyście wszyscy zostali zapomnieni.
- Ale dlaczego? - zapytał jeden z braci. - Czy to oznacza, że nigdy nie będziemy przykładem dla kogoś w potrzebie?
- W czasach kiedy wszyscy byli równi sobie, nikt nie zwracał uwagi na ludzi, którzy zachowywali się we wzorowy sposób - odparł opat. - Wszyscy robili to, co było w ich mocy i nigdy nie myśleli, że postępując w ten sposób wypełniają swój obowiązek. Kochali bliźnich, bo rozumieli, że to, co robią, jest częścią życia. Uważali, że są po prostu posłuszni prawom natury. Dzielili się swoim dobytkiem, aby nie nagromadzić więcej niż mogli unieść, ponieważ podróżowali przez całe życie. Żyli razem w wolności, dając i otrzymując, niczego nie żądając od innych i nikogo nie obwiniając. Dlatego o ich czynach nikt nic nie mówi, dlatego nie pozostawili po sobie żadnych opowieści. Gdybyśmy tylko mogli osiągnąć coś takiego obecnie: sprawić, aby dobro było czymś tak często spotykanym, że nie trzeba by było chwalić tych którzy je czynią...

Tłumaczenie: Green Eyed Girl, http://www.garden-of-serenity.republika.pl

24.03.2006

23:28

Piątek

Med Zoom

...czapka tej dziewczynki kojarzy mi sie z kimś...

24.03.2006

23:28

Piątek

Med Zoom

Paulo Coelho - Odbudowa świata
Ojciec próbował czytać gazetę, ale jego mały synek przez cały czas mu przeszkadzał. Zmęczony zachowaniem syna, ojciec wydarł z gazety stronę przedstawiającą mapę świata, pociął ją na kawałki i podał je synowi.
- Teraz będziesz miał co robić. Dałem ci mapę świata i chciałbym zobaczyć, czy będziesz umiał poprawnie złożyć ją z powrotem.

Ojciec powrócił do czytania, myśląc, że zadanie zajmie dziecko na resztę dnia. Jednakże piętnaście minut później chłopiec wrócił z mapą.
- Czy mama uczyła cię ostatnio geografii? - zapytał zdumiony ojciec.
- Ja nawet nie wiem co to jest - odparł chłopiec. - Ale na drugiej stronie było zdjęcie człowieka, więc poskładałem go z powrotem i odkryłem, że świat również został odbudowany.

Tłumaczenie: Green Eyed Girl, http://www.garden-of-serenity.republika.pl

24.03.2006

17:38

Piątek

Med Zoom

Hej dziś znów hurtem dodałem kilkadziesiat opowiadań do działu głównego,mam nadzieję że spodobaja się...

<< < 1234 > >>

Autor tego moBloga

DYDYMUS
nokia
nokia

Mój telefon:

Nokia N95
Moje zdjęcia
Moja muzyka
Moje wideo

Nick na YouTube: dydymus

Ulubione | Dodane

Brak
Brak
z « »